Klient nie odpowiada na wycenę: dlaczego milczy i co zrobić

W skrócie Cisza po wysłaniu wyceny najczęściej nie oznacza odmowy: klient porównuje oferty, odłożył decyzję, czegoś w wycenie nie zrozumiał albo czeka na finansowanie. Po 2–3 dniach zadzwoń zapytać, czy oferta dotarła i czy jest jasna. Po dwóch tygodniach domknij status pytaniem wprost. Największy błąd to nie robić nic i uznać milczenie za „nie".

Wysłałeś wycenę w poniedziałek. We wtorek zaglądasz do telefonu częściej niż zwykle. W środę zaczynasz układać historię: pewnie za drogo, pewnie wziął szwagra, pewnie konkurencja. W piątek masz już pewność, że klient zrezygnował, więc nie dzwonisz, żeby nie wyjść na zdesperowanego.

Tymczasem klient przez ten tydzień: był w delegacji, czekał na drugą wycenę do porównania i obiecał żonie, że nic nie podpisze bez niej. O Tobie myśli dobrze. Po prostu jeszcze nie myśli wcale.

Dlaczego klient milczy po otrzymaniu wyceny?

Klient milczy po wycenie najczęściej nie dlatego, że mu się nie podoba, tylko dlatego, że jeszcze nic nie zdecydował: porównuje oferty, czeka na drugą osobę w rozmowie, nie zrozumiał jednej pozycji albo zwyczajnie zgubił maila. Sama cisza nie jest odpowiedzią, to brak decyzji, nie odmowa.

Najczęstsze powody ciszy, w kolejności od najbardziej prawdopodobnych:

Wniosek: na sześć scenariuszy pięć wciąż jest do wygrania, i to zwykle jednym telefonem.

Co zrobić po tygodniu ciszy?

Jeśli nie dzwoniłeś wcześniej (a warto było: pełny harmonogram kontaktów rozpisaliśmy w poradniku o follow-upie wyceny), zadzwoń teraz. Skrypt na telefon po tygodniu:

„Dzień dobry, panie Piotrze, Tomek z [firma]. Wysłałem w zeszły poniedziałek wycenę ogrodzenia i chciałem się upewnić, że dotarła, bo różnie z tymi mailami bywa. Dotarła? To świetnie. A czy wszystko w niej jest jasne? Może któryś punkt rozpisać albo policzyć inny wariant?"

Zauważ, czego w tym skrypcie nie ma: pytania „czy się pan zdecydował". Pytasz o dostarczenie i zrozumiałość, bo na te pytania klient zawsze umie odpowiedzieć. Rozmowa o decyzji wywiąże się sama, jeśli klient jest gotów; jeśli nie jest, zakończ jednym zdaniem: „To ja pozwolę sobie wrócić za tydzień, gdyby coś było niejasne, proszę śmiało dzwonić".

Czego nie robić, gdy klient milczy?

Jak zapobiegać ciszy przy kolejnych wycenach?

  1. Zapowiedz telefon przy wysyłce. „Zadzwonię w czwartek dopytać, czy wszystko jasne". Umówiony telefon nie jest nachalny z definicji.
  2. Pisz wyceny do czytelnika, nie do kosztorysanta. Pozycje po ludzku, warianty nazwane, terminy wprost. Mniej niejasności to mniej odkładania.
  3. Ustal następny krok zanim się rozłączysz. Po każdej rozmowie z klientem powinno być jasne, kto, co i kiedy robi dalej.
  4. Zapisuj każdą wycenę z terminem follow-upu. Cisza wygrywa wtedy, gdy o wycenie zapominają obie strony. Jak zbudować system, w którym nic nie wisi bez terminu, opisujemy w tekście jak nie gubić zleceń.

Częste pytania

Po jakim czasie uznać wycenę za przegraną?

Po uzyskaniu odpowiedzi, nie po upływie czasu. Jeśli po trzech zaplanowanych kontaktach w ciągu dwóch tygodni nadal jest cisza, zamknij sprawę pytaniem wprost i przenieś klienta do puli „wrócić za kwartał". Sporo „przegranych" wycen wraca po sezonie, o ile firma przypomni się klientowi.

Klient odpisał „muszę się zastanowić". Co dalej?

To zaproszenie do pytania, nie koniec rozmowy. Odpowiedz: „Jasne, to poważna decyzja. Co by panu pomogło w zastanawianiu: rozbicie kosztów, inny wariant, referencje?" I umów termin powrotu: „zadzwonię w piątek" działa lepiej niż „proszę dać znać".

Czy wysyłać ponownie tę samą wycenę?

Nie tę samą: dołóż wartość. Zaktualizowany termin realizacji, wariant oszczędnościowy, odpowiedź na pytanie z rozmowy. Ponowna wysyłka bez zmian komunikuje tylko „nadal czekam", a to klient już wie.

Zapyo pokazuje wszystkie wyceny bez odpowiedzi w jednym miejscu i przypomina, kiedy się odezwać. Za darmo w okresie testów.

Wypróbuj Zapyo za darmo ⚡

Tomasz Chmielewski

Założyciel Zapyo. Od 10 lat pomaga rozwijać małe i średnie firmy: od jednoosobowych ekip po zespoły kilkunastu osób. Zapyo zbudował po to, żeby dobre firmy usługowe nie traciły zleceń przez zwykłe zapominanie.